Nowa Forma Życia
Część 4: Jeden warunek
Modlitwą, jak zwykle, zakończyło się kolejne rycerskie spotkanie. Młodzi ludzie, pożegnawszy się ze sobą, jeden po drugim pospiesznie opuszczali salkę parafi alną. Zanosiło się na burzę.
O. Paweł, gospodarz tego miejsca, sprawdzał i szczelniej domykał stare okna. W końcu oprócz niego w salce pozostał już tylko Bogumił.
- Ostatnio po burzy mieliśmy tu basen - zagadnął kapłan chłopaka. Ale burza widać nie była teraz największym problemem młodzieńca. Franciszkanin zaczął więc z innej strony:
- Pamiętam, jak po pierwszym spotkaniu wyskoczyłeś z salki jako pierwszy, podobnie po kilku kolejnych, a teraz nie możesz się z nią rozstać.
- Ludzie się zmieniają... - lakonicznie odparł Boguś.
- Całe szczęście... - uzupełnił o. Paweł. - Ale jak zaraz nie wyjdziesz, to cię porządnie zmoczy.
- Ojcze..., chciałem porozmawiać - głos chłopca był cichy, ale pewny.
Kapłan wyglądał, jakby się gdzieś śpieszył, ale na tę młodzieńczą prośbę zatrzymał się na chwilę.
- Trzeba rozmawiać - odpowiedział jakby sam sobie. - Pogaszę światła w salce i przejdziemy do innego pomieszczenia. - Deszcz bębnił już na dobre o metalowy parapet, jednostajnie nabierając tempa. Boguś i o. Paweł przeszli do pokoju znajdującego się na piętrze plebanii zwanego rekreacją, w którym znajdował się długi drewniany stół nakryty obrusem, telewizor, zlew i suszarka na naczynia.
Ojciec czuł, że zanosi się na dłuższą pogawędkę:
- Napijesz się herbaty?
- Samej wody, proszę.
- Wedle życzenia.
Boguś sięgnął do plecaka, z którego wydobył dużą czerwoną książkę Rycerz Maryi i położył ją na stole.
- Od deski do deski - odmeldował o. Pawłowi.
- I jakie refleksje? - ożywił się kapłan.
- Chciałbym zostać rycerzem Niepokalanej - Boguś grał krótką piłkę.
- Chciałbyś? - ojciec zaintonował, jakby nie dosłyszał.
- Chcę - inteligentnie poprawił się nastolatek.
- Gratuluję! - krótko skomentował o. Paweł. - Tak jak mówiliśmy na dzisiejszym spotkaniu, rozpoczynamy już konkretne przygotowania do uroczystego przyjęcia nowych rycerzy, które odbędzie się 8 grudnia, w uroczystość Niepokalanego Poczęcia Maryi. Nie zadeklarowałeś publicznie swojej chęci wstąpienia w szeregi rycerzy...
- To prawda, bo... mam pewne opory.
O. Paweł opuścił głowę, na znak, że zaczyna baczniej słuchać.[/p[p]]- Bo widzi, ojciec... - chłopak zbierał myśli - dużo tu mówimy na spotkaniach, modlimy się, śmiejemy, czasem rozstrzygamy jakieś problemy, coś wspólnie przygotowujemy - tutaj wszystko jest jasne. Ale to się kiedyś skończy. Ojca przeniosą na inną placówkę, my rozpoczniemy pracę albo pójdziemy na studia, potem pozakładamy własne rodziny - tu w kraju albo za granicą, bo to niestety coraz bardziej powszechna [...]
Więcej w:
Rycerz Młodych 013/2009, s. 11











